Polski czas w ciągu dnia? Który rodzic nie złapał się na tym, że spędza z dzieckiem mniej czasu niż by chciał? W tygodniu, często mamy wrażenie, że czas przepływa nam między palcami: przedszkole / szkoła / praca, potem lekcje, przygotowywanie kolacji, kolacja, kąpiel, spanie… (Mam nadzieję, że niezupełnie tak.) Obiecujemy wtedy, że nadrobimy to w weekend, ale niestety nie zawsze nam się to udaje. Pojawiają się bowiem inne, zaplanowane albo nie, zajęcia, zarówno dla dziecka, jak i dla nas. A co z czasem dla dziecka? A co z językiem polskim? Ale na wszystko znajdzie się sposób.

Świadome piętnaście minut

A gdyby tak, każdego dnia, poświęcić chociaż piętnaście minut dziennie dziecku? Piętnaście minut bez telefonu, komputera, gotującego się obiadu… Taki czas tylko i wyłączenie dla dziecka, całkowita dyspozycyjność. Po pierwsze jest bardzo ważne dla jego rozwoju emocjonalnego. Następnie może okazać się bardzo korzystne dla naszej relacji z nim. Po trzecie, spędzając ten czas po polsku, przyczynimy się nie tylko do doskonalenia języka u dziecka, ale także do wykształcenia się u niego emocjonalnej więzi z polskim. Na zasadzie prostego skojarzenia: przyjemność chwil z rodzicem odbije się pozytywnie na stosunku do języka, którego wtedy używamy. W świadomości dziecka wykształci się bowiem związek między przyjemnym czasem z rodzicem i językiem polskim.

Poczucie własnej wartości u dziecka

Pomimo, że nie jest to tematem tego blogu, chciałam jednak napisać, w jaki sposób czas spędzany z dzieckiem pozytywnie wpływa na jego rozwój. To wydaje się oczywiste, a może nawet zbyt oczywiste, żeby się nad tym zastanowić? Będzie więc krótko, ale będzie, bo uważam tę kwestię za bardzo ważną. Dzięki uwadze, jaką rodzic mu poświęca, dziecko nabiera przekonania o własnym znaczeniu i wierzy w swoje siły i możliwości. W ten sposób jego poczucie własnej wartości pogłębia się. Dodaje mu to pozytywnej energii do doskonalenia swoich umiejętności. Łatwiej poradzi sobie z problemami, które mogą się pojawić, będzie bowiem uzbrojone w przekonanie, że jest zdolne do tego, czego się podejmie. Stanie się otwartym na świat i pewnym własnej wartości człowiekiem.

Nasza relacja z dzieckiem

Kiedy więc poświęcamy dziecku uwagę, kiedy się nim interesujemy, dziecko nabiera przekonania, że jest dla nas ważne. Zdaje sobie sprawę z naszej miłości i przywiązania, a jego zaufanie do nas pogłębia się. Czuje się bezpiecznie, bo wie, że może na nas liczyć, skoro mamy ochotę poświęcić mu nasz czas. W ten sposób tworzymy relację opartą na zaufaniu, dyspozycyjności, słuchaniu i dialogu. Cóż ważniejszego niż bliskość i zażyłość z osobą, którą wychowaliśmy i przygotowaliśmy do odkrywania świata?

Polski czas w ciągu dnia

Każdego dnia, oprócz używania języka polskiego w kontaktach z Jaśkiem, staram się znaleźć co najmniej (zazwyczaj jest to więcej) piętnaście minut tylko dla nas. W tygodniu, jest to czas między powrotem ze szkoły, a kolacją (oraz po kolacji, podczas lektury), w weekendy możliwości jest wiele. Pod warunkiem, że Jasiek ma na to ochotę, bo czas ten ma być dla nas obojga przyjemnością, a nie obowiązkiem. Jestem do jego dyspozycji bez telefonu, komputera, ani innych rozpraszających mnie rzeczy. Wiem, że jest to dla niego ważne, dla mnie też, może jeszcze ważniejsze, bo zdaję sobie sprawę z mijającego czasu. Mam świadomość, że Jasiek rośnie i staje się coraz bardziej niezależny. (I tym lepiej 🙂 .) Tym bardziej te wspólne chwile są dla mnie cenne, bo kiedyś będzie mi ich bardzo brakowało.

Nasz „polski czas w ciągu dnia” (cały czas spędzony razem jest u nas polski) to rozmowy, wspólne gry, spacer po parku, rysowanie… Pragnę, żeby był on jak najbardziej aktywny ze strony Jaśka, dlatego nie wliczam do niego czytania. (Czytanie ma swój własny moment w ciągu dnia.) Aktywny intelektualnie, ale i emocjonalnie. Nie wystarczy więc, żeby Jasiek słuchał, chcę, żeby opowiadał, śpiewał, argumentował, wymyślał. W zależności od tego, czym w danym momencie się interesuje i czym żyje. Ostatnio są to karty Pokemon. Pokazuje mi nowe karty, opowiada o nich, wyobrażając sobie historie, w których uczestniczą. Tłumaczy z francuskiego, czego dowiedział się o nich od kolegów, jakie mają właściwości. Są też zabawki Bakugan i ich niezliczone walki.

Wystarczy kilka minut dziennie

Kiedy piszę „polski czas w ciągu dnia”, nie chodzi mi oczywiście o liczenie czasu, ale o świadomość, żeby każdego dnia spędzić z dzieckiem kilka minut sam na sam na wspólnym i przyjemnym zajęciu. Takie tu i teraz, oboje. W tym wypadku, możemy mieć wrażenie, że język polski jest jedynie tłem do naszej relacji z dzieckiem. W gruncie rzeczy jest on jednak ważniejszy niż się wydaje. Nadaje bowiem tym chwilom wyjątkowy charakter intymności dzielonej z rodzicem, a niedostępnej innym osobom.  

PS „Polski czas” mógłby także dotyczyć przekazywania dziecku polskiej kultury. Muszę przyznać, że zastanawiałam się nad tym. Ale pojawiła się obawa, żeby takie „instytucjonowanie” odkrywania Polski, nie zostało odebrane przez dziecko jako lekcja, przymus, czy obowiązek. Co prawdopodobnie w którymś momencie skończyłoby się odrzuceniem tego systemu. Nie chciałam ryzykować, żeby syn mógł odrzucić polską kulturę z powodu mojej niezręczności. Dlatego też odkrywanie polskiej kultury jest u nas nieformalne, regularne, ale bez etykietki „teraz uczymy się o Polsce”. Ale o tym już było

Co o tym myślicie? Jak to wygląda w Waszych rodzinach? Jeżeli mielibyście ochotę podzielić się z nami Waszymi refleksjami na ten temat, zapraszam Was do tego w komentarzach artykułu