Większość ludzi na świecie jest co najmniej dwujęzyczna. Szacuje się, że około 60% żyjącej obecnie ludzkości jest w stanie porozumieć się swobodnie dwoma lub większą ilością języków. Zadziwiający może więc wydawać się fakt, że tak wiele pytań zadajemy sobie na ten temat. Tak wiele wątpliwości. Może to właśnie te liczne pytania sprawiają, że za bardzo intelektualizujemy zjawisko, które w gruncie rzeczy jest, czy powinno być dla nas, całkiem naturalne.

Nasza dwujęzyczność? Być osobą dwujęzyczną?

Co to znaczy, że ktoś jest osobą dwujęzyczną? Definicji jest wiele, z upływem czasu podlegały one zmianom.
Dzisiaj najczęściej stosuje się definicję szwajcarskiego językoznawcy François Grosjean, według której osoba dwujęzyczna to ktoś, kto posługuje się na co dzień dwoma lub większą ilością języków. Dwa ważne elementy nie występują w tej definicji. Pierwszy z nich to kryterium poziomu opanowania języka. Drugi to nieskazitelna wymowa, czyli tak zwany akcent. Oznacza to, że nie musimy perfekcyjnie operować dwoma językami, żebyśmy mogli uznawać siebie za osoby dwujęzyczne.

Społeczeństwa naturalnie dwujęzyczne

Niektóre społeczeństwa są dzisiaj naturalnie dwujęzyczne ze względu na ich historię i wpływy kulturowe różnych grup etnicznych władających innymi językami. Mam na myśli zarówno obecność języków europejskich na innych kontynentach (związane z historią kolonialną), jak i interakcje między sąsiednimi wspólnotami i różnorakie mieszanki kulturowe. W krajach afrykańskich większość mieszkańców zna języki lokalne, podobnie jak język oficjalny nauczany w szkole. Dzięki tradycji i ustanowionym zwyczajom, języki plemienne przekazywane są intuicyjnie, bez większych trudności, na poziomie społecznym, czyli grupowym.
Dwujęzyczność jezyk mniejszosciowy

Nasze „jednojęzyczne” społeczeństwa

W naszych społeczeństwach (europejskich? Zachodnich?), kiedy myślimy o dwujęzyczności, rzadko mamy na myśli języki grup mniejszościowych, a częściej języki obce, ewentualnie języki rodzinne. Co innego mówić po śląsku, a co innego po angielsku czy hiszpańsku.  I o ile z językami nauczanymi w szkole, jakoś sobie radzimy (bo mogą przynieść namacalne korzyści materialne i społeczne), o tyle gorzej jest z językami rodzinnymi. Dlaczego? Najprawdopodobniej dlatego właśnie, że są one przekazywane na poziomie indywidualnym. Moc jednostki jest zawsze słabsza niż zorganizowany system społeczny składający się ze wspierających się wzajemnie członków o konkretnych rolach. (Stąd parafraza afrykańskiego powiedzenia: żeby wychować dwujęzyczne dziecko potrzeba całej wioski.)

Intelektualizowanie dwujęzyczności

Z braku codziennego, zewnętrznego wsparcia, mamy tendencję do dużego intelektualizowania problematyki dwujęzyczności. W niektórych wypadkach okazuje się to korzystne, w innych wręcz szkodliwe. Jest to w pewnej mierze normalne: jako jednostki staramy się sobie poradzić, jak potrafimy, nie mogąc liczyć na wspólnotę / społeczeństwo. Problemem okazują się wątpliwości nachodzące często rodziców dwujęzycznych. Czy na pewno dobrze robię? A może powinienem poczekać? Może nie warto mówić do dziecka w moim języku? A jeśli nie będzie rozumiało? Albo się nie zintegruje z innymi dziećmi? Będzie czuło się inne? W gruncie rzeczy, do czego przyda mu się mój język?

Intuicyjnie czy z przygotowaniem?

Rozwiązaniem byłoby postępowanie bardziej intuicyjne, co jednak na nieznajomym, więc grzęskim gruncie może okazać się z pozoru ryzykowne. W ten sposób dwujęzyczni rodzice pragnący przekazać dzieciom swój ojczysty język znajdują się w błędnym kole. Jeśli nie pytają, bo nie mają wątpliwości, pozostają sami bez odpowiedzi, z czego często wynikają trudności. Jeśli pytają, bo mają wątpliwości, zaczynają zachowywać się mniej intuicyjnie, więc mniej naturalnie. Może to odbić się negatywnie na przekazywanym dzieciom języku rodzinnym. Rozwiązanie? Powszechne uznanie dwujęzyczności za normę i zapewnienie uniwersalnego wsparcia dla wielojęzycznych i wielokulturowych rodzin. Zarówno na poziomie symbolicznym, jak i konkretnym (nie tylko w formie zajęć szkolnych).  Niestety jest to proces odgórny, niezależny od motywacji pojedynczych jednostek. Z ciekawości: czy u Ciebie dwujęzyczne wychowanie jest bardziej „przemyślane” / zaplanowane czy intuicyjne? Czy napotykasz trudności? Jakie? Czy Twoje dziecko spontanicznie zwraca się do Ciebie po polsku? Jeśli nie, porozmawiajmy o tym. Umów się ze mną na bezpłatną rozmowę online, a ja wyjaśnię Ci, w jaki sposób mogę Ci pomóc. Link do rozmowy: tutaj.

Jeżeli powyższy artykuł zainspirował Was do refleksji, podzielcie się nią z nami w komentarzach pod artykułem.