Presja społeczna związana z dwujęzycznym wychowaniem jest dość częstym tematem poruszanym przez Rodziców, z którymi pracuję (w ramach programu wsparcia dla wielojęzycznych rodzin). Najczęściej pochodzi ona od osób jednojęzycznych mających wyidealizowany obraz dwujęzycznych dzieci. Są one przekonane, że wystarczy mówić do dziecka w określonym języku, aby dziecko stało się jego aktywnym użytkownikiem. Niestety ich komentarze mogą mieć często negatywny wpływ na morale rodziców.

Na czym polega presja społeczna?

Zjawisko, o którym piszę, przejawia się w stosunku osób trzecich do umiejętności językowych dzieci z wielojęzycznych rodzin. Występuje przede wszystkim w sytuacjach, kiedy dziecko nie opanowało języka rodzica (np. języka polskiego) na poziomie pozwalającym mu rozmawiać w nim na co dzień.

Pojawiają się wtedy pytania ze strony znajomych, np.: „Jak to, twoje dziecko nie mówi po polsku / niemiecku / francusku…? Nie nauczyłaś go? A języki to przecież taki plus w życiu…”. Karykaturuję, ale mniej więcej tak się to przedstawia. Czasami osoba dodaje, nieświadoma efektu, jaki jej słowa mogą wywrzeć na rodzicu: „Szkoda pozbawiać dziecka takiego bogactwa… Kiedyś pewnie samo ci to powie. Gdybym ja znała inny język tak, jak ty…” Oczywiście każdy wie lepiej i najczęściej jest przekonany, że zrobiłby lepiej to, z czym my próbujemy sobie poradzić.

A przecież staramy się, ale rzeczywistość nie zawsze odpowiada naszym oczekiwaniom… Bo może ktoś nam poradził, żeby najpierw skupić się na jednym języku, a dopiero potem wprowadzić drugi. Albo praca, codzienność, brak czasu… sprawiły, że nie miałyśmy / mieliśmy siły na dodatkowy wysiłek. A może nasze dziecko wolało mówić do nas w języku większościowym, a i dla nas było to prostsze. Powodów jest wiele, a każdy z nich tak samo istotny i zrozumiały. Bo przecież zawsze robimy najlepiej, jak możemy, w danym momencie i sytuacji. Nasze wybory nie podlegają ocenie i nie musimy się przed nikim z nich tłumaczyć, jedynie przed samymi sobą.

Presja społeczna

Z czego wynika presja społeczna?

Presja społeczna w kontekście dwujęzyczności na ogół nie wynika ze złej woli naszych znajomych. (Bowiem na jednej osobie się nie kończy. Inaczej nie byłoby mowy o presji społecznej.)  Często wprost przeciwnie. Wynika ona z niewłaściwie wyrażanej troski o dobro naszych dzieci. (Nie tylko zresztą o dzieci. Te same osoby zadają inne niezręczne pytania, np. Czy już znalazłaś nową pracę? Kiedy pojawi się kolejne dziecko? etc).

Lubimy dawać rady, bo, często nieświadomie, stawia nas to w pozycji wyższości, co „pozytywnie” wpływa na nasze samopoczucie. Jeżeli jednak w ten sposób potrzebujemy się waloryzować, najwyraźniej coś wciąż mamy jeszcze do przepracowania… Ale mimowolnie odbiegam od tematu.

Jak sobie z nią radzić?

Jak sobie radzić z presją społeczną? Trudne pytanie, odpowiedź zależy od osobowości każdego z nas. Jedni udadzą, że nie słyszą, inni zaczną się tłumaczyć, a jeszcze inni odpowiedzą dobitnie (ale uprzejmie, mam nadzieję): proszę się nie wtrącać. Przydatna może okazać się świadomość, że nikt nie jest na naszym miejscu i że zawsze łatwiej jest radzić niż samemu wcielać w życie rady dotyczące sytuacji, w której nigdy się nie było.

Podobnie zresztą próbujemy wychowywać nasze dzieci: zamiast ulegać wpływom innych, róbcie to, co wam wydaje się słuszne. Na pewno nie jest to proste za pierwszym razem, ale z czasem nabierają wprawy i stają się coraz bardziej asertywne.

Pozytywny wpływ?

Jednak dla niektórych osób presja społeczna może mieć także pozytywny wpływ, w tym także w dwujęzycznym wychowaniu. Może ona zmobilizować do działania, do projektów czy wysiłków odkładanych wciąż na później ze względu na liczne priorytety. Jeżeli do tej pory nie udało mi się osiągnąć tego, na czym mi zależy, to może nadszedł czas, żeby zmienić taktykę i w końcu do tego doprowadzić. Według idei, że nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić na lepsze.

Moje dziecko nie zna języka polskiego? W takim razie od dziś zaczynamy „pracę” nad polskim. Moje dziecko nie mówi po polsku, ale rozumie? Czas na zmianę taktyki: jeśli inne dzieci w podobnej sytuacji mogą mówić po polsku, to moje dziecko też może. Muszę tylko dobrać odpowiednią strategię.

Presja społeczna postrzegana jako zjawisko negatywne może stać się doskonałą motywacją do osiągnięcia sukcesu (według własnej definicji). Myślę, że w przypadku przekazywania dzieciom naszego języka (ale także w innych sytuacjach) warto przekształcić ją w pozytywną energię i postarać się doprowadzić do tego, na czym nam zależy. Dzięki temu presja społeczna zamiast przygnębienia przyniesie motywację i ochotę do działania. A to jest pierwszy krok do sukcesu, w każdej dziedzinie.

 ***

Jeśli Twoje aktualne podeście i wysiłki w związku z wielojęzycznym wychowaniem Twojego dziecka nie odnoszą oczekiwanych efektów i jeśli pragniesz je zmienić, ale nie wiesz, od czego zacząć, proponuję Ci moje wsparcie. W program wsparcia wchodzi ponad 80 propozycji zajęć (czynności i postaw) podzielonych według poziomu znajomości języka polskiego przez dziecko. Skontaktuj się ze mną i wytłumaczę Ci na czym on polega: anna(at)bilingual-kid.com

Jeśli powyższy artykuł zainspirował Was do refleksji, podzielcie się nią z nami w komentarzach 🙂 .